Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 19:29:38
Mamy teraz wiosna.

Dziś jest Sobota 30 maja 2020, Imieniny Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Kochała?

... o orientalnym uczuciu w dawnym Lesznie

Na fotografii młody mężczyzna. Zdjęcie wykonał leszczyński fotograf Udo Mertens, którego zakład fotograficzny mieścił się za czasów pruskich na ul. Cesarza Wilhelma, w okresie międzywojennym na ul. Dworcowej, a w okresie wojny na ul. Hitlera. Jednak to nie przedsiębiorca widział potrzebę ciągłych zmian adresu siedziby swojej firmy, ale wielcy tego świata dostrzegli potrzebę zmieniania nazwy ulicy, gdzie się znajdowało jego atelier. Trochę później wielcy tego świata, gdy już Mertensa w Lesznie nie było, jeszcze raz postarali się o zmianę nazwy ulicy – tym razem na ul. Słowiańską, a jeszcze później, bo zaledwie przed kilku laty, wielcy naszego miasta umieścili w miejscu zakładu fotograficznego punkt informacji turystycznej.

Zdjęcie pozornie niczym nie różnie się od każdego innego zdjęcia „gabinetowego”, jak się je nazywa w języku niemieckim. Po prostu – portret pamiątkowy. Udo Mertens takich pamiątkowych portretów zrobił niemal nieskończoną ilość, bo zakład świetnie funkcjonował przez wiele lat. To zdjęcie pewnie zanadto go nie poruszyło, bo fotografował pewnie wszystko i wszystkich.

Portret kryje jednak orientalną tajemnicę, której rozwiązania można szukać tylko w nieskutecznych domysłach. Twarz młodego mężczyzny, gdy przyjrzeć się jej dokładniej, zdradza wschodnie rysy. Odrzucając wszelkie teorie rasowe, wciąż można sądzić, że nie odpowiada stereotypowym wyobrażeniom Niemca, czy Polaka. Jego oczy są wyraźnie ciemniejsze niż innych klientów atelier. Obwód powiek jest tak wyraźny, że w niepokojący sposób podkreśla przeszywające spojrzenie mężczyzny. Linie nosa są gładkie, niemal tak delikatne, jak u kobiety. Duże policzki, dość wydatne usta i bardzo okrągły zarys twarzy zdradza, że model pochodzić musiał z innego kręgu kulturowego. Marynarka, którą ma na sobie, potwierdza takie przypuszczenia – sztywny, opięty kołnierzyk, spod którego wyłania się biała obwódka, podkreśla długą szyję mężczyzny. Tymczasem długa szyja w kręgu europejskim jest przymiotem urody kobiety! Rogi kołnierzyka obszyte są podwójną lamówką a oddzielone w ten sposób pole ozdobiono liczbą 68. Metalowe guziki, które przetknięto przez wzorowo obszyte dziurki marynarki, nakłaniają, by zadać pytanie: Czy może jest to żołnierz?

U dołu fotografii skośnie dwa odręczne napisy – jeden sporządzony pismem łacińskim, drugi - pismem arabskim. To, co napisano literami łacińskim można spróbować odczytać jako: „L. Gauduchon”. Ale do pewności, że tak to nazwisko miało brzmieć, jeszcze droga daleka. W tym krótkim zapisie pojawia się trzykrotnie znak, który w neograficznym piśmie niemieckim mógłby pełnić rolę „n”, „u” oraz „e”. Kolejną zagadką jest napis arabski. A rozwiązanie jej jest kolejną historią. Druga litera napisu arabskiego (a napis oczywiście należy odczytać od prawej do lewej) jest napisana niepoprawnie. Kropka powinna znajdować się na górze, nad grafemem, a nie pod nim. Czy to błąd, czy to coś więcej?

Może i błąd. Może młody człowiek ze zdjęcia nie jest Arabem ale Turkiem i nie zna języka arabskiego na tyle dobrze, by pisać w nim bez błędu? Summa summarum to, co napisano na zdjęciu w przekładzie na język polski brzmi: „Na pamiątkę miłości”.

Jaki sekret kryje fotografia, pewnie się nie dowiemy. Ale być może chcemy uwierzyć, że cesarz Sulejman nie był jedynym Turkiem, który pokochał kobiety z naszych stron a zdjęcie wykonane przez Mertensa jest tego niespodziewanym dowodem…?



Zdjęcie: Kochała? Zdjęcie: Kochała? Zdjęcie: Kochała? Zdjęcie: Kochała?



ostatnie zmiany wykonane 2013-06-04 00:13:32
,






opis stopki