Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 20:05:37
Mamy teraz wiosna.

Dziś jest Sobota 30 maja 2020, Imieniny Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Stereotypy godne wyśmiania



Polak-katolik, Niemiec-ewangelik…. brzmi nietolerancyjne i jak mantra powtarzane hasło. Fakt, że ojciec języka polskiego, Mikołaj Rej, nie tylko było ewangelikiem, ale nawet ewangelickim teologiem, jest pomijany w edukacji szkolnej, tak, by dzieciom w głowach nie namieszać i by to, co ewangelickie mogły uznawać za niemieckie lub w skrócie temat ujmując – za obce, tudzień ozdobione znakiem "zakaz wjazdu".

Kolejny chichot przeciw stereotypom usłyszałem w moich uszach w Bad Bertrich. Wiadomo, że w Niemczech ewangelicy są wszędzie. Wiadomo także, że i katolicy są wszędzie, a mówiąc, że Saksonia jest ewangelicka, a Bawaria katolicka oznacza tylko, że większość mieszkańców danego landu jest takiego, czy innego wyznania. Ale to i tak z tych, co wierzą, bo wierzących jest zaledwie 15% społeczeństwa.

W Bad Bertrich, które ma zaledwie tysiąc mieszkańców, są dwa kościoły: ewangelicki i katolicki. Katolicki jest duży, ma swojego księdza, biją z niego dzwony, bodajże co godzinę. Co więcej kościół katolicki wznosi się na jednym z najwyższych punktów miejscowości, więc można powiedzieć, że nad nią góruje.

Kościół ewangelicki za to, jest mały, może stanowi trzecią część rzymskiej świątyni, stoi na wzniesieniu, ale jednak na uboczu. Już od dość dawna nie odbywają się w nim nabożeństwa, ale jest codziennie otwierany, żeby przyjeżdżający do zdrojowiska turyści mogli do niego wejść. Nie ma tam praktycznie niczego – stoją puste ławki, jest kazalnica, skromne malunki na ścianach. Obok wejście do drzwi znajduje się stolik z księgą gości oraz szafka ze śpiewnikami, z których przecież nikt nie korzysta, bo nabożeństwa się nie odbywają.
 
Najbliższa parafia ewangelicka znajduje się w… Bad Bertrich. Tyle że w tej miejscowości nie ma księdza, nie ma parafian i jak napisałem - nie ma nabożeństw. Zbłąkani parafianie ewangeliccy mogą korzystać z nabożeństw w miejscowości Zell, odległej o około 15 km od Bad Bertrich. Jednak i tam nabożeństwa nie odbywają się w każdą niedzielę, bo obsługujący ten kościół ksiądz ewangelicki ma jeszcze kolejne miejscowości „na głowie”. Nabożeństwa stałe odbywają się w parafii w miejscowości Cochem, która od Bad Bertrich znajduje się o około 30 km

I właśnie to jest chichotem skierowanym przeciwko stereotypom. Nie mieszkałem jeszcze w żadnym mieście w Polsce, w którym nie było parafii ewangelickiej i nigdy na ewangelickie nabożeństwa nie musiałem jechać aż tak daleko. Co więcej - Święta Reformacji w Nadrenii-Palatynacie świętować nie będziemy. W Polsce - każdy ewangelik ma prawo do wolnego dnia z okazji pamiątki wywieszenia tez przezks. dr. Marcina Lutra, z czego oczywiście korzystałem. Tutaj z takiego przywileju nie skorzystam. Taka to Polska katolicka, a Niemcy ewangelickie. O tempora! O mores!

Zdjęcia.:
kościół katolicki i kościół ewangelicki w Bad Bertrich



Zdjęcie: Stereotypy godne wyśmiania Zdjęcie: Stereotypy godne wyśmiania



ostatnie zmiany wykonane 2013-04-06 22:32:42
,






opis stopki