Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 01:02:28
Mamy teraz zima.

Dziś jest Środa 26 lutego 2020, Imieniny Bogumiła, Eweliny, Mirosława


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Krystyna Poniatowska

Objawienie drugie - O weselu baranka na końcu świata
Następnego dnia, 23 listopada, wieczorem znów naszły mnie silne bóle, pod wpływem których doznałam wizji. Kiedy z wielkim wysiłkiem przedarłam się przez głęboki śnieg, wodę i błoto doszłam do pięknego miasta, z którego wyszli ludzie i witali mnie. Kiedy podeszłam do bramy miejskiej, okazało się, że była zamknięta i byłam zaniepokojona tym, czy ktoś mi ją otworzy, gdy do niej zapukam. Ale wkrótce zobaczyłam, że jest otwarta a gdy ją przekroczyłam, zobaczyłam przed sobą wyjątkowo piękną ulicę, którą przeszłam na przeciwną stronę miasta i usłyszałam wszędzie rozchodzącą się miłą muzykę. I wyszedł mi naprzeciw zacnie wyglądający starszy mężczyzna, biały jak śnieg, a trzymał on w ręku buławę. Pozdrowił mnie i powiedział:
 
- Znałem cię, zanim się urodziłaś.

Zdziwiłam się słysząc jego mowę i powiedziałam:

- Jakże to możliwe?

On mi na to odpowiedział:
- Nie pytaj o to, zważ bardziej na to, żebyś się wystarczająco przystroiła! Bo będzie przygotowane wesele w tym mieście, któremu podobnego od początku świata nie widziano.

Zapytałam:

- Dla kogo będzie przygotowane to wesele?

On odpowiedział:

- Pójdź za mną!
I poprowadził mnie do pałacu, w środku którego stał stół, nakryty na biało. Na nim całkiem samotnie siedziała piękna postać, z twarzy której rozchodziły się promienie światła.
 
Powiedziałam:
 
- Kim on jest?

Starzec odpowiedział:

- To jest oblubieniec.

Gdy się mu dokładniej przyjrzałam, powiedziałam:

- Jakiż on piękny!

Starzec na to rzekł:

- Jutro będzie jeszcze piękniejszy.

Oblubieniec spojrzał na mnie tak przenikliwymi oczyma, że nie mogłam oprzeć się pięknu jego twarzy i wtedy powiedziałam:

- Ach jakie wielkie jest piękno, które promienieje z jego twarzy.

Starzec odpowiedział:

- Jego oczy są tysiąc razy jaśniejsze niż słońce.
Znów zapytałam:
- Czy nie jest to Syn Boży?
Odpowiedział:
- Tak. To on.
Gdy to usłyszałem, oddałam mu cześć. I nagle wszystko zniknęło sprzed moich oczu. Ja tymczasem odzyskałam świadomość a z powodu doznanych bóli byłam bardzo osłabiona.

Komentarz.:
Powyższy tekst przedstawia drugą wizję Krystyny Poniatowskiej, ewangeliczki czeskobraterskiej, która przybyła do Leszna w 1628 r. stając się jedną z najbardziej ciekawych postaci ówczesnego miasta.

Wizja, choć spisana przed przybyciem do Leszna, jest zaskakująco zgodna z wyglądem ówczesnego miasta. Być może Jan Amos Komeński przeredagował wizję? Być może tak dużo Poniatowska słyszała o Lesznie, że zanim przyjechała do miasta, pojawiło się ono w jej wizjach? A być może była w nim wcześniej? – Tego pewnie łatwo nie zdołamy ustalić. Ciekawe jest natomiast to, że w czasie, gdy wizjonerka przybyła do Leszna, budowano mury miejskie, miasto miało piękne ulice, miało zamek z ogrodem i nie miało jeszcze ratusza – te elementy właśnie są obecne w powyższym tekście.
 





ostatnie zmiany wykonane 2013-02-11 07:30:00
,






opis stopki