Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 01:27:03
Mamy teraz zima.

Dziś jest Środa 26 lutego 2020, Imieniny Bogumiła, Eweliny, Mirosława


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Bernhard von Hindenburg

Stara książka
Była sobie rupieciarnia, albo coś podobnego.

Niewiele światła wpadało przez małe okienko, ale miało ono kolorowe szyby a stare skrzypce, które stały w kącie, bo nie miały już strun oraz stary kociołek na herbatę, który niegdyś szumiał, kłóciły się o to, poprzez którą z szyb świat wyglądał najlepiej. Ale zgadzały się co do tego, że okno w ich rupieciarni miało poetycką naturę, wiedziało jak obrazom na zewnątrz nadać swój kolor.

Jednak w oknie była dziura a stara książka, która leżała na parapecie, wyjaśniła, że przez dziurę wszystko wygląda przecież najpiękniej, gdyż widać prawdziwy obraz.

- Nie masz artystycznego zmysłu. - oznajmił kociołek i uderzył oderwanym uchem w swój pękaty brzuch. - Jak w ogóle śmiesz się mieszać, jesteś przecież jedynie książką z bajkami, w której nie ma w ogóle prawdy, a jedynie wymyślone kłamstwa.

- Tak? - powiedziała książka – Bajki w ogóle nie są wymyślane, on są po prostu wokół, śpią w promieniach słońca i w świetle księżyca, latają wokół w powietrzu i łapie się je tak, jak dziecko łapie motyla. Z tego powodu położono mnie przed laty tutaj, na parapecie. Kiedy słońce świeci przez dziurę, ostrożnie otwieram do połowy moją okładkę; kiedy promienie gubią się we wnętrzu, szybko się zamykam. Najlepsze złote nici uchodzą na powrót, ale niektóre wyłapuję, zostają wtedy ze mną i to są bajki; takie bajki mówią zawsze prawdę, przecież pewnie wiecie, że promienie słońca nigdy nie kłamią.
Gdybym tylko mógł jeszcze zapłakać – westchnęły skrzypce – wywabiłbym wtedy bajki spod twojej okładki.
- Wy nie rozumiecie nic z opowieści dla młodzieży. - odpowiedziała książka. - Bajek nie można ujarzmić, chętnie ulatują w cały świat i pozostają tam na zawsze. Dlatego trzeba je oprawiać, żeby pozostały.

Nagle słychać było u drzwi do rupieciarni, że ktoś przekręca klucz, więc wszyscy zamilkli. Wszedł pewien stary człowiek i prowadził za rękę chłopca. Rozglądali się wokół a skrzypce pomyślały, że to ich potrzebują, a kociołek na herbatę pomyślał, że znów zostanie wypełniony gorącą wodą, ale poszukujący przeszli obok nich. Przy oknie chłopiec zatrzymał się i powiedział - Zobacz, wujku, stara, zakurzona książka!

Stary człowiek odpowiedział - Właśnie tego szukam! To jest książka z bajkami, kiedy się ją czyta, człowiek znów staje się młody.

Uwaga: Przekład objęty jest prawami autorskimi.
 





ostatnie zmiany wykonane 2011-01-10 22:36:49
,






opis stopki