Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 03:34:26
Mamy teraz jesien.

Dziś jest Sobota 18 listopada 2017, Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Spotkanie w Rudnej

Wypowiedź z Rudnej, 20.11.2010

Kontekst historyczny i kulturowy twórczości Johanna Heermanna
Marcin Błaszkowski

 
„Dziękuję Bogu, że ja o wiele więcej językami mówię, niż wy wszyscy. Wszakże w zborze wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych, aby i innych pouczyć, niż dziesięć tysięcy słów językiem niezrozumiałym.” (1 Kor 14,18-19)


Ten cytat biblijny jest jednym z najważniejszych kulturotwórczych aspektów Reformacji, czyli odnowy kościoła w duchu protestanckim. W oparciu o Biblię uznano, że nie tylko modlitwa, ale także nauka musi rozwijać się w języku narodowym po to, by uczący mogli i łatwiej, i efektywniej dotrzeć do tego, co leży u podstaw danego tematu.

Od czasów Reformacji zaczęły rozwijać się języki narodowe. Dla naświetlenia kontekstu tego zjawiska na gruncie kultury polskiej należy wspomnieć, że Mikołaj Rej był ewangelikiem, a jego słynne stwierdzenie o tym, że Polacy nie gęsi i swój język mają, nie było wcale nowością, ale przeniesioną na grunt polski maksymą reformacyjną. W kontekście wielokulturowej i wielonarodowej Europy oraz zainteresowania Johannem Heermannem, fakt, że ojciec języka polskiego był ewangelikiem, a nie katolikiem, wydaje się tym bardziej interesujący.

Twórcy dolnośląscy mieli istotny wpływ na rozwój języka niemieckiego, jako języka literackiego. W Bolesławcu urodził się 23 grudnia 1597 r. Martin Opitz. Kształcił się m.in. w gimnazjum Marii Magdaleny we Wrocławiu, później w gimnazjum w Bytomiu Odrzańskim. Studiował prawo i filozofię na Uniwersytecie w Heidelbergu. W 1624 r. wydał dzieło, którego tytuł po polsku brzmi „Książka o poezji niemieckiej”. Wyłożył w niej zasady poetyki, czyli zasad układania dzieł poetyckich, w języku niemieckim. To dzieło było milowym krokiem w rozwoju poezji baroku niemieckiego, a doświadczenia, które się na tej podstawie zrodziły należy zaliczyć do najważniejszych osiągnięć literatury światowej. Z tego względu Martina Opitza nazwano założycielem śląskiej szkoły poetyckiej. Warto dodać, że Martin Opitz był sekretarzem króla Polski Władysława IV Wazy. Pochowany jest w Kościele Mariackim w Gdańsku, co jest o tyle ciekawe, że twórca o ogromnym wpływie na literaturę światową, ale piszący po niemiecku, związany był niemal przez całe życie z regionami dziś należącymi do Polski.

Nie możemy sobie pozwolić na omawianie wszystkich przedstawicieli śląskiej szkoły poetyckiej, ale wymieńmy zaledwie kilku: Valerius Herberger ze Wschowy, Benjamin Schmolck z Rudnika Wielkiego koło Lubina, Andreas Gryphius z Głogowa, Christian Knorr von Rosenroth z Rudnej Starej koło Wołowa, Heinrich Held z Góry, Zacharias Herrmann z Leszna, Johann Heermann z Rudnej i Chobieni. O znaczeniu dzieł tych twórców świadczy fakt, że do swoich kompozycji wykorzystywał je Johann Sebastian Bach tworząc najważniejsze dzieła muzyki światowej wszechczasów.

Kolejną ważną kwestią, która buduje kontekst twórczości Heermanna jest kontrreformacja. Dolny Śląsk w czasach Johanna Heermanna był prowincją austriacką. Dynastia Habsburgów była wyznania katolickiego, w przeciwieństwie do dynastii Hohenzollernów rządzących Królestwem Prus, której przedstawiciele byli ewangelikami. W wyniku kontrreformacji prześladowano ewangelików na Dolnym Śląsku, a najstraszliwszym elementem tej historii była wojna trzydziestoletnia. W wyniku tych działań zmuszono do exodusu tysięcy protestanckich mieszkańców miast dolnośląskich. Wyjeżdżali oni głównie do Królestwa Polskiego, gdzie tuż przy granicy z Dolnym Śląskiem zakładali miasta, później nazywane miastami ucieczkowymi. Takimi miastami właśnie były m.in. Leszno, czy Rawicz.

W twórczości Johanna Heermanna odnajdujemy echa tych właśnie wydarzeń – a więc pobożność ewangelicka w duchu reformacyjnej odnowy oraz zmaganie z trudami losu zgotowanego przez „wielkich tego świata”.

Warte są uwagi, nawet w dużym skrócie, kilka aspektów twórczości Heermanna, które znalazły trwałe miejsce w kulturze.

Johann Heermann napisał ponad 400 pieśni kościelnych w duchu śląskiej szkoły poetyckiej. Z powodu braku tego typu twórczości w ówczesnych czasach zrobiły one zawrotną karierę w parafiach protestanckich, w których już wówczas stosowano języki narodowe w liturgii. Oczywiście z biegiem czasu powstawały nowe pieśni, pisane przez kolejnych duchownych, czasem niektóre ze śpiewników drukowane były lokalnie i miały zastosowanie tylko w bardzo małej ilości parafii ewangelickich. Twórczość Heermanna jednakże zdobyła większą popularność i pozostała w dużej mierze znana do dzisiaj.

Bardzo duże znaczenie w popularyzacji i utrwaleniu wielu dzieł Heermanna miał Johann Sebastian Bach. Komponując swoje dzieła czerpał on z pieśni już istniejących, zarówno w sferze literackiej, jak i muzycznej. Heermann zadomowił się przede wszystkim w kantatach Bacha – kantaty BWV 5, BWV 13, BWV 24, BWV 25, BWV 45, BWV 71, BWV 89, BWV 102, BWV 107, BWV 136, BWV 148, BWV 163, BWV 194, BWV 199 są albo w całości oparte o tekst Heermanna albo zawierają wybrane ich zwrotki. Równie ważne, a może i ważniejsze jest to, że w „Pasji Mateuszowej” oraz w „Pasji Janowej” Jana Sebastiana Bacha znajdujemy po jednej zwrotce bodajże najsłynniejszej pieśni Heermanna – Herzliebster Jesu. Pieśń ta ma kilka przekładów na język polski. W „Śpiewniku Ewangelickim”, który obecnie używa się w parafiach ewangelickich w Polsce przekład nosi tytuł „Jezu mój miły”, dawniej w śpiewniku wydanym przez ks. Jerzego Heczkę na Śląsku Cieszyńskim znaleźć można było przekład tej pieśni pod tytułem „Cóżeś uczynił, Jezusie kochany”. Bardzo ważnym przekładem jest przekład katolicki tej pieśni dokonany przez ks. Wojciecha Danielskiego, wykładowcę Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego pt „Najdroższy Jezu”. Przekład ten miał swoją premierę wokalną w kaplicy przyuniwersyteckiej podczas świąt Wielkiej Nocy w czasach stanu wojennego, co w sposób symboliczny spaja twórczość Johanna Heermanna z kulturą polską. Kolejnym ważnym faktem w percepcji dzieł Heermanna, a konkretnie pieśni Herzliebster Jezu jest to, że podczas ceremonii pogrzebowej papieża Jana Pawła II, hymn ten został odśpiewany przez chór watykański. Jan Paweł II był miłośnikiem twórczości Bacha, stąd pewnie obecność pieśni Heermanna zaczerpnięty ze słynnej „Pasji” podczas ostatniego pożegnania papieża.

Warto dodać, że przekład pieśni z kręgu katolickiego języka polskiego wrócił do kręgu ewangelickiego. Młodzieżowy chór Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Opolu nagrał płytę z popularnymi pieśniami chrześcijańskimi. Na płycie znajduje się omawiana pieśń Heermanna, ale nie w przekładzie ewangelickim, ale w przekładzie katolickim ks. Danielskiego. Zresztą tytuł płyty to tytuł tego przekładu: „Najdroższy Jezu...”

Inna pieśń Heermanna „O Gott Du frommer Gott” (O Panie Boże mój) nie tylko pojawia się w jednej z kantat, ale także zaistniała w innych kontekstach historycznych i kulturowych. Podczas wojen śląskich, w wyniku których Dolny Śląsk przeszedł w granice Królestwa Prus, żołnierze Fryderyka Wielkiego traktowali tę pieśń jako hymn bojowy. Warto tu przypomnieć, że i Heermann, i Fryderyk Wielki, i większość żołnierzy pruskich było wyznania ewangelickiego, tak więc owa pieśń budowała więź, która w dzisiejszej mentalności walczących byłaby obca. Pieśń ta ma także duże znaczenie, gdyż jej ostatnie zwrotki znalazły się na tablicy pamiątkowej Johanna Heermanan, którą powieszono w okresie międzywojennym w ówczesnym ewangelickim kościele Krzyża w Lesznie, z okazji 300 lecia założenia parafii ewangelickiej w Lesznie. Dzisiaj tablica znajduje się we wnętrzu kościoła, który jest katolicki, zmieniono także jej umiejscowienie, ale jest wciąż łatwo dostępna dla osób zwiedzających kościół. Z przekazów piśmiennych wiemy, że ciało Johanna Heermanna spoczęło w podziemiach kościoła Krzyża w Lesznie, jednakże budynek płonął kilkakrotnie i dokładnego miejsca pochówku nie można ustalić. Zatem tablicę z pieśnią „O Panie Boże mój” możemy uznać za symboliczne miejsce wiecznego spoczynku duchownego.

Heermann w swoich pieśniach przywoływał wiele motywów biblijnych. Ze względu na ogromną popularność jego utworów, część tych motywów utrwalała się w literaturze. Przywołajmy dzisiaj tylko jeden przykład – muru otaczającego i chroniącego, który pojawia się w powieści Effi Briest Theodora Fontane w rozmowie głównej bohaterki utworu z majorem Crempasem:

„Wiersz ten nazywa się „Mur Pana Boga” i przed wielu laty, gdy byłam jeszcze całkiem mała, wyuczył mnie go na pamięć nasz pastor w Hohen-Cremmen.
„Mur Pana Boga” – powtórzył Crampas. – Ładny tytuł, a o czym tam mowa?
Historyjka bardzo krótka. Była gdzieś wojna, kampania zimowa, i pewna samotna struszka okropnie bała się wrogów i modliła się do Pana Boga, by zechciał wybudować dookoła niej mur, który by zasłonił ją przed najeźdźcą. Wówczas Bóg zasypał jej dom śniegiem i wróg minął go i poszedł dalej".

Pamięć o Johannie Heermannie była i jest pielęgnowana wśród leszczyńskich ewangelików. Dla przykładu - cytat z jego utworów zdobiły fasadę probostwa, a także zegarek burmistrza, a wierszowane opowieści biblijne czytały nawet dzieci ewangelickie. Dzisiaj w Lesznie, w kontekście budzącej się świadomości europejskiej, wzrasta powoli zainteresowanie postacią Heermanna. W 2008 r. odbyła się konferencja poświęcona tej postaci, a jej wynikiem jest pierwsza książka na temat Johanna Heermanna w języku polskim. Rada Miejska Leszna nazwała jeden z parków w Lesznie, parkiem im. Johanna Heermanna.

Spotkanie w Rudnej, w listopadzie 2010 r., poświęcone Johannowi Heermannowi w cyklu „Kawiarenek literackich” było pierwszą próbą zaszczepienia tej postaci w świadomości obecnych mieszkańców Rudnej. Powodzenie tego przedsięwzięcia ukazuje, że o takich osobach jak Johann Heermann warto mówić,gdyż budują one świadomość nie tylko lokalną, ale właśnie w oparciu o to, co powstawało lokalnie, budują ogół świadomości i tożsamości kulturowej Europy. Krok po kroku.

Bibliografia.:
Irmler Rudolf: Johann Heermann. Der Schlesische Hiob,. Gießen & Basel 1959,
Johann Heermann (1585-1647). Życie i twórczość Johann Heermann (1585-1647). Leben und Werk. Red. A. Konior. Leszno 2008.
Schubert Heinrich: Leben und Schriften Johann Heermanns von Köben. Ein Beitrag zur schlesischen Literaturgeschichte, W: Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Alterthum Schlesiens 19, 1885, s. 182-236.
Wagner Günter: Der Sänger von Köben. Johann Heermann. Werden, Werk, Wirken, Marburg, "Der Freiheitsbote" 1954.
Ruth Schildhauer-Ott: Der schlesische Dichterkreis des Barock und seine Bedeutung für das evangelische Kirchenlied. Shaker, Aachen 2004



Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej Zdjęcie: Spotkanie w Rudnej



ostatnie zmiany wykonane 2010-11-24 00:46:17
,






opis stopki