Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 00:33:27
Mamy teraz zima.

Dziś jest Środa 26 lutego 2020, Imieniny Bogumiła, Eweliny, Mirosława


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Ludwig Kalisch - Butelka wina shiraz

przekład: Marcin Błaszkowski


Szach marszczył czoło częściej niż zazwyczaj; częściej niż zazwyczaj ściągał brwi; więcej niż dawniej przesuwał się tam i z powrotem na czerwonych jedwabnych poduszkach a czibuk, który dawniej tak bardzo mu smakował, teraz go odrzucał. Dlaczegoż to jednak szach marszczył czoło częściej niż zazwyczaj? Dlaczego ściągał brwi częściej niż zazwyczaj? Dlaczego przesuwał się niecierpliwie tam i z powrotem na czerwonych jedwabnych poduszkach? I w końcu dlaczego czibuk odrzucał go teraz, choć dawniej tak mu smakował? – Szach rozmyślał a gdy tylko szach rozmyślał, co ku jego szczęściu niezbyt często się zdarzało, miał straszliwy humor; ponieważ rozmyślanie przyprawiało go o silne bóle głowy.
Tymczasem został szybko uwolniony od tych trudów dzięki wiadomości, którą dostarczył Moheyr el Memelek, w tłumaczeniu: Minister finansów!

Tenże upadł na podłogę, przesunął się, z czołem przyciśniętym do jastrychu, do stóp szacha i zaczął mówić:

- Wielki władco! Słońce ziemi, które ze słońcem na niebie światłością konkuruje! Zechciałeś mnie wezwać. Cóż żąda najpotężniejszy z książąt od najnikczemniejszego ze swoich pachołków?

- Mirca-Ali-Chan – zaczął szach – w moim prywatnym skarbcu mam milion pięćset dwadzieścia pięć tysięcy tomanów. Brakuje mi zatem czterysta siedemdziesięciu pięciu tysięcy tomanów, aby dojść do okrągłej sumy dwóch milionów. Te brakujące pięćset siedemdziesiąt pięć tomanów burzy mój sen, odbiera mi apetyt na jedzenie i picie oraz niweczy wszelką radość w moim sercu.

Minister finansów, człowiek obyty, o nad wyraz elastycznym sumieniu, który z narodu wyssał już wszystko, i w tej chwili pieniędzy na nim wymusić nie mógł, który jednak dobrze znał swojego pana i bardzo dobrze wiedział, że nikt nie jest w stanie, odwieźć go od urojonego pomysłu: tenże minister finansów, powiadam Wam, zastanawiał się przez kilka chwil i powiedział następująco:

- Potężny władco! Niech Allah upokorzy twoich wrogów i niech rzuci ich głowy do Twoich stóp! Niech sen wróci na twoje powieki, apetyt na twój język, a radość do twojego serca! Posiądziesz nie tylko brakujące czterysta siedemdziesiąt pięć tysięcy tomanów, ale twój skarbiec natychmiast się podwoi, jeśli tylko tego zechcesz.

- Czy jest to możliwe? Mów! – zawołał szach.

- Któż jest potężniejszy od Ciebie? Któż śmie nie słuchać twoich rozkazów? – powiedział Mirca-Ali-Chan. – Wydaj rozkaz, że od teraz w twoim królestwie pół tomana ma mieć wartość jaką do teraz miał cały toman a twoje pięćset dwadzieścia pięć tysięcy błyszczących tomanów natychmiast wzrośnie do trzech milionów pięćdziesięciu tysięcy tomanów.

- Na Mohameta! – zawołał szach. – To jest wspaniała myśl! Spisz rozkaz; chcę go jutro podpisać.

Minister odszedł a szach siadł od razu do stołu i korzystał z jego rozkoszy w sposób niepohamowany. Jadł bardzo, bardzo dużo i wypił jedną butelkę wina shiraz więcej niż zazwyczaj.

Kiedy spoczął na delikatnych poduszkach, by spokojnie trawić, wszedł do Sali Sadre Asam, minister stanu. Ten minister był jeszcze bardziej obyty niż minister finansów i miał jeszcze bardziej elastyczne sumienie niż poprzedni.

Szach opowiedział mu natychmiast o rozmowie z ministrem finansów i zakończył opowiadanie najbardziej żywotnymi pochwałami pod adresem finansisty.

Sadre Asam przysłuchiwał się w ciszy i przekonany, że gniew szacha skupiłby się na nim, jeśli opowiedziałby się przeciwko wspaniałej radzie swojego kolegi, zgodził się z pochwałami i wyraził swój zachwyt na temat bystrości jego umysłu.

- Radca Mirca-Ali-Chan ma wspaniałe pomysły – powiedział – ale nie są one pełne!

- Czego brakuje im do pełni? – powiedział szach.

- Potężny władco – odpowiedział minister – dzięki temu rozkazowi, który jutro chcesz wydać, twoje skarby się podwoją. Czym są jednak wszystkie skarby ziemi, jeśli śmierć zapuka i ozięble wydziera nas z dóbr tej ziemi? Zatem, Mirca-Ali-Chan podwoił twój majątek, ja chciałby jednak zrobić więcej niż on; chciałbym podwoić ilość lat twojego życia.

- Czyżby to było możliwe? – zawołał szach.

- To nie tylko jest możliwe; to się dokonało. Żaden człowiek na ziemi nie jest potężniejszy od ciebie; nikomu nie wolno występować przeciw twoim rozkazom. Godzina ma obecnie sześćdziesiąt minut. Wydaj rozkaz, że od teraz już trzydzieści minut stanowi godzinę. Każdy następny dzień w całym Królestwie Perskim zamiast dwudziestu czterech godzin, będzie miał czterdzieści osiem godzin. Tak oto będziesz ty, będą twoi poddani, którzy cieszą się nieocenionym szczęściem, że służą pod twoim chwalebnym berłem, żyć od teraz dwa razy tak długo jak inni śmiertelnicy.

- Na Mahometa! – zawołał szach. – To jest wspaniała myśl. Przygotuj rozkaz; chcę go jutro podpisać. Oba rozkazy powinny się ukazać równocześnie!

Minister uderzył czołem trzy razy o podłogę i odszedł. Następnego ranka oba rozkazy miały być podpisane; nie zostały jednak podpisane przez szacha i to z najprostszego powodu na całym świecie. Butelka wina shiraz, którego wypił więcej niż zazwyczaj, ściągnęła na władcę Persji następnego ranka wylew krwi do mózgu i po pół godziny go zabiła. Jego następca zadowolił się nagromadzonym milionem pięćset dwudziestoma pięcioma tysiącami tomanów i dotychczasowym podziałem czasu. W ten oto sposób dzięki butelce wina shiraz Królestwo Persji zostało uchronione przed wielkim chaosem.

L. Kalisch, Eine Flasche Schirazwein, [w:] L. Kalisch, Gebunden und Ungebunden, München, 1876, s. 110-115


Zdjęcie: Ludwig Kalisch - Butelka wina shiraz



ostatnie zmiany wykonane 2019-09-21 21:23:06
,






opis stopki