Marcin Błaszkowski


W Lesznie jest godzina 21:18:09
Mamy teraz wiosna.

Dziś jest Sobota 30 maja 2020, Imieniny Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama


Serwis używa cookies aby zapamiętać otwartą sesję i ewentualne dane o logowaniu. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Serwis nie zapisuje ciasteczek do profilowania reklam lub śledzenia użytkownika.



Zmarnowany Kopernik


Zwiedzając niemal setki muzeów w Niemczech, mimo że nie jestem człowiekiem profesjonalnie przygotowanym do tworzenia i promocji kultury, dostrzegam szereg zaprzepaszczonych szans w Polsce. Dzisiaj przyszedł mi do głowy pomysł sprawdzenia, co się dzieje w Polsce w zakresie Kopernika. Przypomnijmy, że autograf dzieła Kopernika znalazł się na liście „Pamięć Świata” przy UNESCO w 1999 r. i był to pierwszy oraz jeden z dwunastu wpisów Polski na tej liście.

Przejrzałem internet i widzę, że owszem utworzono ścieżki piesze, czy rowerowe śladami Kopernika ale jedynie w obrębie miast, gdzie przebywał. Porównuję zatem kwestię z tym, co w Niemczech zrobiono z Lutrem. Miasta takie, jak Eisleben albo Wittenberga, mimo że urocze, pewnie nigdy same nie miałyby tak dużego znaczenia w przemyśle (celowo używam tego słowa!) turystycznym, gdyby nie wpadły na pomysł, żeby połączyć siły i postarać się o wspólny wpis na listę Dziedzicta Kultralnego i Przyrodniczego UNESCO, który miał miejsce w 1996 r. Będąc w obu tych miastach nie mogę powiedzieć, że ów wpis nie ma znaczenia dla ich „gospodarki”.

Zatem dlaczego Toruń, Frombork, Olsztyn i inne miejscowości związane z Kopernikiem nie mogłyby się ze sobą porozumieć i przeprowadzić analogiczny pomysł. Teoretycznie mogło by to być łatwe, bo wystarczy skorzystać z tego, co Niemcy już zrobili. Wzór jest gotowy. A germanistów bez pracy jest w Polsce wystarczająco dużo, by mogli przeczytać i opracować materiał z równie „rozchwytywanymi” historykami sztuki. Czy tutaj właśnie nie ma miejsca na wykorzystanie marnowanych zasobów ludzkich, by stworzyć produkt, który będzie sprzedawany na całym świecie przez lata….?

Miałem okazję być w Toruniu i we Fromborku. Toruń to oczywiście klasa dla samego siebie. Frombork natomiast, mniej znany, jest miastem, który historycznie ukierunkowanego turystę fascynuje. Jest tam przecież nawet szpital, w którym pracował Kopernik. Ale to i tak mało – jest tam przecież kościół, w którym pochowany jest Kopernik a nawet kilka lat temu znaleziono kości, które miały do niego należeć. Wykonano rekonstrukcję twarzy Kopernika. Zatem jest co pozbierać i wyeksponować!

Wróćmy jednak do listy Pamięć Świata. Może ona być bardzo pomocna dla regionów, w których trudno o pracę, a turyści pilnie je omijają. Jak? Warto spojrzeć znów za granicę niemiecką. Na liście Pamięci Świata znajduje się m.in. spuścizna po Goethe oraz bajki Grimm. Wszystko to, co Goethe napisał jest oczywiście niemal jak nabożeństwo dla Niemców. No… może tych, co czytać umieją … Natomiast bajki Grimmów są znane, cenione i uwielbiane na całym świecie przez innych czytelników. Któż nie słyszał o Jasiu i Małgosi? Tę popularność Niemcy postanowili także sprzedać. Głównie na terenie Hesji, która nie jest ulubionym regionem turystycznym Niemiec, wytyczono szlag niemieckich bajek (Deutsche Märchenstrasse). Powstał produkt turystyczny z udziałem wielu miejscowości, który może być „sprzedany” zarówno Niemcowi z Bawarii, jak i Polakowi, Hiszpanowi, Japończykowi, czy Argentyńczykowi.

Czy jest zatem coś, co powstrzymuje Polaków od stworzenia logicznego, konsekwentnego i sprzedawalnego produktu turystycznego związanego z Kopernikiem?

Kopernik jest oczywiście w tym, co pisze, jedynie wymówką. Przykładem marnowania szans. Tego typu koncepcji można w Polsce stworzyć niemal bez liku. Co nas zatem powstrzymuje?





ostatnie zmiany wykonane 2015-08-29 10:31:51
,






opis stopki